Widzenie świata

Umysł naukowca czy umysł prostaka? Widzenie świata zależy od tego, kto patrzy i na ile dana osoba rozwinęła umiejętność obserwacji i domyślania się rzeczy nieoczywistych. Naukowcy nie muszą widzieć, wystarczy że doświadczenia potwierzają model, rzemieślnicy i robotnicy muszą widzieć, pośrednie rozumienie jest niedostępne. Przykładem bardzo prostego człowieka jest biblijny apostoł Tomasz, który musiał włożyć swoje brudne ręce w rany samego Boga. Oczywiście stanowisko profesora nie predestynuje w sposób automatyczny do bycia naukowcem w podanym wyżej rozumieniu. Wielu z nich mówi ja to muszę zobaczyć, chcę wyników z miernika elektrycznego. Istnieją dziedziny, jak na przykład biologia molekularna, gdzie pracując przez wiele lat nad tym jak działają białka, czy ekspresją DNA, nigdy tych rzeczy nie widzimy pod mikroskopem, bo technika nie daje jeszcze takich możliwości. Sprawdzamy jedynie w pośrednich doświadczeniach, czy konstruowany przez nas teoretyczny model zgadza się z uzyskiwanymi wynikami. Model podwójnej spirali Watsona i Cricka czekał więcej niż trzydzieści lat na potwierdzenie go pod mikroskopem tunelowym, a później mikroskopem sił atomowych.

Człowiek inteligentny spostrzega świat w całej swej złożoności, domyśla się istnienia i funkcjonowania sfer, których nie widzi, na podstawie modelu, który jest w stanie stworzyć opierając się na faktach i powiązaniach zjawisk nieoczywistych. Prostak chce wszystko dotknąć, zobaczyć, wszystko musi być proste, akurat przeznaczone dla niego, możliwe do opisania w kilku zdaniach. Do takich ludzi skierowane są filmy pseudonaukowe pokazujące naocznie jakieś zjawisko, nad którym grafik komputerowy sporo się natrudził. Obecnie film jest najmniej wiarygodnym źródłem informacji, bo przeciętny człowiek wierzy w to co widzi, a jednocześnie nie pomyśli, że animacja komputerowa nigdy nie była tak łatwa jak obecnie, występuje już w prawie każdej reklamie telewizyjnej.

Do tego dołącza się problem myślenia w sposób doktrynalny. Większość osób jak raz coś przeczyta to uważa, że tak naprawdę jest. Osoby które przeszły kurs fizyki na uczelni wyższej uważają że zasadniczo posiedli całą wiedzę fizyczną, a ta wiedza jest już do końca poznana. Nic bardziej błędnego, bo to tylko oficjalna wykładnia z tysiącami pułapek, niezrozumiałych efektów i luk logicznych. Trzeba dużo dalej wgryźć się w fizykę, żeby dostrzec na jakich niepewnych teoriach cały gmach fizyki się opiera i jak ogromne przestrzenie zjawisk są ciągle niepoznane. Ciekawe że większości osób brak ciekawości co kryje sę za niewyjaśnionymi zjawiskami, jaka może być inna interpretacja dziwnych wyników. Charakterystyczny jest też  brak spostrzegawczości i samodzielności myślenia. Występuje tutaj bliskość z pojęciem sceptycyzmu. Sceptykowi brakuje zmysłu ciekawości świata. Jest to pewnego rodzaju ułomność, dosyć powszechna, która u osób, które mają co jeść, powoduje, że w ogóle nie czują potrzeby, żeby wyjść z domu na zewnątrz.

Żeby poznawanie obszernego i trudnego działu pól torsyjnych miało sens trzeba dysponować wspomnianą cechą ciekawości.

 

 

Diana Wojtkowiak

17 listopada 2016

 

Leave a Reply

Strona poświęcona badaniom naukowym pól torsyjnych